Co jakiś czas, każdego z nas nachodzi ochota na jakąś zmianę. Mniejsza, większa zmiana ale zawsze wiąże się to z jakimś postanowieniem. Od dłuższego czasu chodził za mną Fitness Gym. Jest to nazwa klubu, który oferuje szereg pewnych zajęć przysługujących się naszej sylwetce.
Bije sobie brawa, bo w końcu tam poszłam. Zajęcie trwało w sumie tyle, co godzinę lekcyjną, jednak tyle wystarczyło. W połowie jednego z ćwiczeń zaczęłam błagac w myślach, aby trenerka zaraz powiedziała: i to by było tyle na dzisiaj. Dochodzę do wniosku, że mam silną wolę, ale razu nie pisnęłam, nie polałam się łzami, ale dzielnie starałam się wykonywać wszystko co trenerka kazała. Wybaczam jej przede wszystkim ze względu na to, że jest moją imienniczką. Nie życzy się źle osobom o tym samym imieniu :P
A teraz od 3 dni czuję jakbym miała wielkiego siniaka na prawym pośladku, o reszcie nie wspomnę. W sumie nic tam nie ma, ale boli tak, że czuję się jakbym dopiero co stoczyła się z jakiegoś stromego wzgórza. Dorobiłam się nawet osobistego internetowego trenera, w postaci kolegi z Wrocławia, który swego czasu sam chodził na siłownię i bardziej czynny tryb życia. Dostałam zadanie, po odbytym treningu a przed snem, porozciągać długie wiązadła aby rankiem móc się jakoś wytoczyć z wyra... Wytoczyć, jakoś się wytoczyłam.
Co prawda, ja stricte na siłownię nie chodzę, a na aerobik ... Po sześciu latach totalnej laby (no prawie, jeden rok w-fu na studiach wiosny nie czyni), wyszłam z postanowieniem poprawy - kondycji. Uwierzcie, jestem na dobrej drodze - zapisałam się na przyszło tygodniowe zajęcia. Z czasem przerzucę się na dwa zajęcia w tygodniu, a może i potem okaże się, że aby umówić się ze mną na pogawędkę trzeba będzie samemu zajrzeć do tegoż Fitness Gymu. Tyle, że na razie chyba za bardzo wychodzę w przyszłość. Póki co, chcąc usiąść na fotelu wykonuję serię ruchów rodem z robocopa, a mając zamiar zejść po schodach muszę się mocno trzymać poręczy :P
niedziela, 8 marca 2009
piątek, 6 marca 2009
dwa - trzy - cztery oblicza

Wyznam szczerze, że ostatnimi czasy nie ciągnie mnie do pisania w bardziej wyszukanej formie i na jakieś poważniejsze tematy.
To jest moje osobiste poletko, to tutaj znajdują się wszystkie moje twarze, choć nie zawsze wyrażone moimi własnymi słowami, często są to linki, filmiki, utwory, obrazki, etc. etc.
Jak wielu ludzi posiadam kilka własnych obliczy, sama nie wiem ile dokładnie ich jest, i która kiedy się ujawnia. Wyznam, że jest to dosyć ciężka przypadłość: nie dwie, nie trzy ale o wiele więcej twarzy. Czysty eklektyzm osobowości, a także gustu. Może dlatego, odnosząc się do tego ostatniego, potrafię tak dobrze doradzać innym względem estetycznym i temu pochodnym aspektom. Tyle, że jak już wyżej wspomniałam, jest to dosyć uciążliwa cecha, tak ogółem rzecz biorąc nie zawsze wiem czego ja sama chcę. Wiem czego pragnę w danej chwili, jednak nie zawsze jest to jakieś pragnienie bardziej rozciągnięte w czasie. Ot taki banalny przykład ubioru, gdzie moja szafa wypełniona jest po brzegi ubraniami w różnych stylach: "dziś ubiorę się na sportowo, dziś na pin-up'owo, tym razem na rockowo, a teraz może coś bardziej etnicznego". Ja wiem, że kobieta bywa zmienną, ze ubierać się można zgodnie z humorem dnia dzisiejszego, czy odnośnie miejsca w które się udajemy ....
Jedni mówią, że jestem słodka jak cukierek, drudzy, że jestem dzika - a ja jestem po prostu sobą, robię to co czuję i to co myślę. Jednak w gruncie rzeczy nie do końca wiem czego chcę od siebie samej, od ludzi wokół mnie i od świata po którym dane jest mi stąpać. Mój eklektyzm trochę mnie przerasta, może powinnam więc trochę przystopować, a zwrócić się w stronę tych małych pociech, jakie towarzyszą mi od wielu, wielu lat.
Ciągle marzę o latarni morskiej ...
piątek, 30 stycznia 2009
czarodziejka
Moja mama ma najpiękniejsze serce jakie dane mi było kiedykolwiek poznać. Ta magia wprost z niej emanuje. Czarodziejka. Najpiękniejsze serce...nie tylko jako matka, ale też żona, siostra czy znajoma.
środa, 28 stycznia 2009
materializm
Nie mieszczę się we własnym pokoju ]; mam za dużo mebli, a z drugiej strony ciągle nie mam miejsca na wiele ze swoich rzeczy ...
... chyba czeka mnie wyprzedaż albo 'a bierzta co chceta' !?
... chyba czeka mnie wyprzedaż albo 'a bierzta co chceta' !?
wtorek, 20 stycznia 2009
sobota, 17 stycznia 2009
inspiracje, transformacje
+ Każdemu jest dana radość życia, jest to dar, jeśli się ją zagubi to trzeba ją odnaleźć.+ Im mniej mamy potrzeb, tym mniej narażeni jesteśmy na przykrości. Brak cierpienia wystarczy aby być szczęśliwym.
+ Spokój to szczęście. Należy się zdystansować, nie przeżywać intensywnie ani być obojętnym. Złoty środek to podstawa.
+ Miłość jest prawem, miłość podług woli.
Nie ma jednej mnie. Ciągle przeżywam transformacje, inspiracje, ale też cały czas duża część tych poprzednich jest we mnie. Są częścią mnie, zatem to kim jestem w danej chwili odpowiada moim myślom, nastrojowi i inspiracjom. Powyższe zdania to frazy zaczerpnięte z różnych źródeł, na jakie trafiłam, a które zwróciły moja uwagę. Są dobre, ale nie odzwierciedlają mnie jeżeli się nad tym zastanawiasz. Chociażby to trzecie zdanie. Według mnie nie ma nic piękniejszego jak intensywność przeżywanych chwil, uczuć, melodii, obrazów, słów, itd. Pomimo, że z czasem potrafi to wyssać z nas energię na jakiś czas, a także dany przeżywany intensywnie aspekt może już zatracić w naszych oczach swoją wartość, to nie ma nic piękniejszego jak szybkie uderzenie serca, szybkość działania. To się nazywa inspiracja.
niedziela, 4 stycznia 2009
nowa magia

Stwierdziłam, że się uwsteczniam, wręcz odmóżdżam i pewnie w tym przesadzam, ale ja po prostu żyję normalnie. Może więc będę w taki sposób czasem tu pisać ... normalnie, zrozumiale, z życia codziennego no i po kobiecemu – bo kobietą, jak mi się zdaje, jestem.
Jeszcze tak niedawno narzekałam, że brakuje mi magii, do której wciąż usilnie chcę wrócić ale brakuje mi czasu i determinacji aby przysiąść i ponownie zagłębić się w danej tematyce. Tymczasem, okazało się, iż wcale nie potrzeba tak wiele do realizacji tych pragnień. Wystarczy przysiąść by choć na jedną chwilę otworzyć daną książkę, kilka głębszych oddechów i to, co miesiącami wydawało nam się nierealnym i beznadziejnym tak nagle podlega realizacji.
Jakiś czas temu, tydzień z hakiem, byłam bliska tego wszystkiego co napisałam zdanie powyżej, jednak styczność z pewną osobą znacznie przeszkodziła mi we własnym przebudzeniu. Czułam się wgnieciona w myśli, zdania i postępowania. Dana osoba chciała mi narzucić nie tylko swoje zdanie, ale przede wszystkim starała się obarczyć mnie odpowiedzialnością za jeszcze inną jednostkę. W jednej sekundzie poczułam jak wysysana zostaje ze mnie energia do wszelkiego działania. Do tej pory szokuje mnie trochę ta świadomość, że istnieją takie persony - pijawki, wampiry energetyczne próbujące sterować nami swoją podświadomością, a przede wszystkim odbierające nam optymizm.
W każdym razie byłam świadoma działań tej osoby i walczyłam z nimi, przeszłam w kontratak i zwyciężyłam. W walce świadomie i nieświadomie pomogli mi moi przyjaciele, Żaneta, która nazbyt dobrze rozumiała mój problem, Rafał jak zawsze napawający mnie optymizmem, mój brat z Izajaszem i Krystianem, którzy wyciągnęli mnie tego najbardziej kryzysowego dnia na 'próbę' swojej kapeli ... Nie wolno popadać w naiwność wobec ludzi, a trzeba ich odbierać bardzo świadomie, aby samemu się nie zagubić.
Teraz ponownie odkrywam magię świata, mistycyzm słów, gestów, myśli i wrażeń. Ponadto ruszyłam pracę nad zleceniem na obraz, a także powoli wczuwam się w pracę licencjacką, chyba już najwyższy czas [: Mam jeszcze tylko nadzieję, że teraz łatwiej mi będzie też pisać na blogu, chociaż jak to dzisiaj stwierdził znajomy, jest to uzewnętrznianie się przed innymi, ale przecież to wiemy. Wiadome jest również, iż współczesny człowiek jest w większej mierze egocentrykiem ale i inni łakną historii drugich. Trzeba pokazywać swoje barwne wnętrze w najdogodniejszy nam sposób, nawet jeśli musi to być ta przez tak wielu przeklęta przestrzeń online.
Subskrybuj:
Posty (Atom)