wtorek, 16 czerwca 2009

przeprowadzka, adaptacja i buty - a także praca licencjacka

A dzisiaj bardzo po kobiecemu, czyli o zakupach i butach:

<-- Cudowne buciory, podejrzewam że zaczarowane 7 milowe, w których zakochałam się będąc na konwencie tatuażu w Krakowie. Stały na stoisku Antona Oleksenko z Rosji. A jako, że moje 8 letnie buciory, łatane ale i z nowymi dziurami są już wysłużone, to sama się sobie nie dziwię, że co raz to zatrzymywałam się przy stoisku Antona.
Z chęcią poszłabym też w nich na obronę tytułu licencjata, którą mam za 8 dni (: Tydzień szukałam odpowiednich butów i nic. Na TattooFest pojawił się ideał ale ...


<-- ... skończyło się na czerwonych czółenkach P; zakupionych przeze mnie o 11.30 na Allegro (: Miejmy nadzieję, że zawojuję na obronie i oczaruję nimi komisję ~[; każda para butów powinna posiadać funkcje magiczne.



<-- Moje obuwnicze braki to również buty typowo letnie. Od dwóch lat żadnych takowych nie kupowałam. W zeszłym roku niestety musiałam pozbyć się dwóch par (jedne nawet nie wróciły z Bodzanowa z obozu naukowego). A dlaczego o tym tutaj piszę!? Bowiem nie mogłam się powstrzymać zaprezentowania Wam kolejnych zaczarowanych butów, jakie udało mi się znaleźć w internecie. Coś podejrzewam, że cena też magicznie wzrośnie z aktualnych 15,50zł ~[;
A tak na poważne to nie powinnam wydawać pieniędzy. Najprawdopodobniej już w lipcu przeprowadzam się do Łodzi, na co najmniej 2 lata i moje wszelakie oszczędności powinny zostać przeznaczone na rachunki na okres bytowania w tym oto mieście. Nikt nie wie jak szybko znajdę jakąś pracę a i ona, jak to praca przynosi dukatowe owoce pod koniec miesiąca, czy też na początku kolejnego ... A żyć trzeba mieć za co. Jest również duże prawdopodobieństwo, iż w wynajmowanym mieszkaniu nie będzie mebli, ponadto trzeba będzie sfinansować wyposażenie domowe, jakieś bzdety, a przede wszystkim opić nowe gniazdo.
Także zaprzestaję zaśmiecania tego mojego blogowego poletka i wracam do malowania obrazu, gdyż sfinalizowanie tego zamówienia może przynieść dodatkowe dukaty, za które będzie można nabyć wiśniówkę, która uprzyjemni ten czas adaptacji w nowym terenie.

czwartek, 11 czerwca 2009

tęsknota nade mną szeleszcze...

'Tęsknota nade mną szeleszcze
Trąca mnie skrzydłem mewiem...'

tak, ciągle daje o sobie znać i w każdym zatracaniu jeszcze bardziej!
i wciąż ta sama, co najważniejsze.
--------------------------------------
Tęsknota - Anna Maria Jopek i Michał Żebrowski

poniedziałek, 8 czerwca 2009

rozstaje

W końcu nadszedł i ten dzień. Przyjechałam do Cieszyna jedynie po to, by zebrać podpisy promotora na moich trzech kopiach pracy licencjackiej i zaniosłam je do dziekanatu. Na dniach powinnam dostać telefon od Zyzia z terminem obrony i ... koniec tej jednej z przygód. Zakończenie jeszcze nie jest znane, jednakże najważniejszy jest fakt, iż jakieś zakończenie będzie.

Stanęłam na kolejnym rozstaju dróg. Dokąd podążę zależy jedynie ode mnie, pomimo, iż sugestie z zewnątrz stwarzają wokół mnie błonę. Boję się nowych tomów przygód nie ze względu na to, jak wiele czasu poświęcę by być szczęśliwą w dokonywanych przeze mnie wyborach i jakim kosztem, ale lęka mnie myśl o tych, którzy sami martwią się o te moje wybory i poczynania. Przychodzą mi na myśl ostatnie wybory do Europarlamentu, w których dokonałam głosowania, jednakże było to swoiste zaufanie do zdania bliskich mi osób niż znajomość programu wybranej przeze mnie osoba. A stało się tak, jedynie ze względu na fakt, iż nie interesuję się polityką i nie mam zielonego pojęcia co się w tym zakresie w naszym kraju dzieje. Z tym, że obywatelski obowiązek spełniony (: I oto ze studiowaniem w moim przypadku jest trochę podobnie - spełniam swój obowiązek względem najbliższych mi osób. Pewnie po latach mimo wszystko będę im za to dziękowała, a problemy z robieniem tego, czego na prawdę pragniemy to też swoista iluzja. Ja robię to co chcę, jedynie niekoniecznie odnoszę z tego korzyści materialne (:
Ave!

-----------------------------------------------------
obraz pt. Rozstaje, autorstwa Jerzego Mierzejewskiego

sobota, 16 maja 2009

nadwrażliwość

Z ciężkim bólem serca przyznaję, że jestem nadwrażliwa, a ostatnimi czasy przechodzi to nawet moje pojęcie! Zawsze chciałam być wojowniczką, tą dzielną, silną i nieugiętą heroiną, która płacze tylko w akcie najprawdziwszego bólu czy wzruszenia.
Zresztą kiedyś taka byłam, zahartowana duchem, niedostępna a mimo to pogodna.
Od paru lat zauważam, iż robię się bardziej zniewieściała niż sama bym tego chciała. A ilość spektakli wystawianych na deskach teatru antycznego od tego momentu - za duża, choć niezamierzona w każdym z przypadków.

Nadwrażliwość, a może jednak gówniany talent, który może kiedyś uratuje mi tyłek ... A może też z czasem zamieni się w pył.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Człowiekiem jestem

Najważniejsze to nie bać się być człowiekiem z wszystkimi jego ludzkimi przywarami. To te słynne Terencjuszowe 'Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce' oraz taka moja myśl podsumowująca wszystko to co ostatnio dzieje się wokół mnie i we mnie. Banalne, ale wydaje mi się, że ludzie szybciej powinni zaprzestawać martwienia się o to 'co kto o nas pomyśli', niż te szalone babcie w kwiecistych sukniach i kiczowatych kapeluszach. To my zostaliśmy stworzeni dla świata a nie świat dla nas, a on nie wykrzywia ust patrząc na nas odnośnie 'czy coś wypada czy nie' skoro tacy jesteśmy naprawdę.

poniedziałek, 30 marca 2009

szczęście włóczykijem

Szczęście odnajduje nas samo, a my musimy nauczyć się tylko przyjmować je z otwartymi ramionami jakby było długo wyczekiwaną osobą, która w końcu powróciła z dalekiej podróży do domu.

poniedziałek, 16 marca 2009

Zombie Ghost Train

A dzisiaj powiem tylko tyle, że znalazłam videoclip do utworu, którego ostatnimi czasy często słucham za pomocą mojego mp3 playera ~{:
klimaty rockabilly ... jednak nie jadę 21ego marca do Czeladzi na Rockabilly Fest, ale za to, tego samego dnia spotkam się z całą ekipą fantastycznych i znanych mi ludzi w Kraku.

Zombie Ghost Train R.I.P.