środa, 15 czerwca 2011

problematyczne problemy

W rozmowie czasem brakuje mi słów. Niekiedy też nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, gdy chcę wyrazić coś słowem pisanym. Przeczytałam mnóstwo książek, a i tak nie czuję się mądra - popełniam za dużo gaf w codzienności. Nie lubię słuchać i dowiadywać się o strasznych wydarzeniach, więc niechętnie oglądam telewizyjne wiadomości. Do tego głupieję przez gry komputerowe i ogłupiam się prawie-skończonymi studiami. Na dodatek, od jakiegoś roku, mam problem ze zdecydowaniem. Kiedyś takich problemów nie miałam. A sio!

sobota, 14 maja 2011

twarz

Po wczorajszym obejrzeniu (na VOD) jednego z odcinków Lekcji stylu, prowadzonego przez byłą pierwszą damę RP Jolantę Kwaśniewską, gdzie został poruszony temat typu kształtu twarzy, pewna rzecz nie daje mi spokoju.
Typów, czy raczej kształtów twarzy jest pięć: owalna (ponoć idealna, jednak w moim mniemaniu wszystko zależy od ogólnego wyglądu persony, która posiada taki kształt twarzy), kwadratowa, okrągła, podłużna i trójkątna (tzw. serduszko). Wszystko zostało ładnie pokazane w programie, ale jak ja to odebrałam? Od wczoraj patrząc się na znajomych i przypadkowo spotkane osoby, weryfikuję jaki posiadają kształt twarzy. Większość udaje mi się zakwalifikować, największy problem mam jednak z własną twarzą. Przypominają mi się dwie pierwsze strofy wiersza Mirona Białoszewskiego:



Patrzą na mnie,
więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną (...)
                   "Autoportret odczuwalny"
                                                          M. Białoszewski


Patrzę w lustrze na swoją twarz i nie potrafię czegokolwiek z niej wywnioskować.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Romeo i Julia jak malowani

Rozmarzyłam się dziś.
Zostałam zanurzona w głębinach wyobraźni i poddana wrodzonej kobiecej romantyczności.
Wszystko to za sprawą mojego dzisiejszego internetowego znaleziska, którym jest teatralnie sporządzana sesja fotograficzna dla Vogue'a. A tematem był dramat Szekspira Romeo i Julia.
Należałoby jeszcze dodać, iż autorką zdjęć jest Annie Leibovitz, której wystawę zatytułowaną Kobiety obecnie możemy podziwiać do 16 maja w Warszawie.


Wracając do zdjęć - widząc miniatury odnosi się wrażenie, iż są to obrazy prerafaelitów, np. John'a William'a Waterhouse. Umiar kolorów przywodzi na myśl obrazy doby renesansu. Fałdy sukni Julii z pierwszej i trzeciej fotografii aż kuszą mnie do ich namalowania. Nieustannie wpatrując się w fotografie, czuję jak pochłania mnie ta bezsłowna historia. Ohh i te Romeowe rajtuzki [;




 




piątek, 8 kwietnia 2011

Większe znaczy lepsze

Wszyscy wiemy, że nie zawsze.
Coraz bardziej przestaję lubić osiedlowe zakupy. Nie dość, że nie można samemu sprawdzić,czy pieczywo jest choć w miarę świeże to jeszcze ekspedientka pyta się mnie dlaczego nie wolę krojonego chleba. Nawet jeśli wchodzę do samoobsługowego to najczęściej pieczywo podaje sprzedawca.
Natomiast w zieleniaku sprzedawczyni próbuje mnie przekonać, że wielkie jaja z wielką trójką w oznakowaniu, są najlepsze: bo z fermy i do tego nie trzeba wbijać kilku jajek a wystarczy takie jedno, duuuże! Daje mi je w opakowaniu po jajkach klasy 2 i zaznacza: proszę nie patrzeć na opakowanie, bo to klienci mi przynoszą, abym miała gdzie klientowi wkładać jajka. A ja mówię, iż zdrowsze są mniejsze, najlepiej z jedynką w oznakowaniu (a jeszcze lepiej byłoby z zerem), na co głucha na moje słowa sprzedawczyni: proszę nie sugerować się opakowaniem, TE (które mi dała) są lepsze, bo z fermy i duże!
We wtorek za to robiliśmy zakupy na targowisku, widziałam stoiska zasypane różnymi jajami, do wyboru do koloru. Owoce i warzywa podaje się sprzedawcy samemu, albo on sam każe wskazać, które chcemy. No może piekarenki przypominają te osiedlowe, czyli nie dotykamy przed zakupem, ale pieczywo dostałam tam pyszne, szczególnie bułki maślane, jeszcze złączone i mięciutkie jakby wyjęte z pieca (a dziś, na osiedlowym kupiłam rogala co twardy jak skała).

A supermarket lubię za to, iż w części z pieczywem sama wybieram każdą pojedynczą sztukę, którą włożę do koszyka. Jajka od klasy 0 do 3. Tylko za kupowaniem w supermarketach owoców i warzyw nie przepadam... Ale sama wybieram co chcę mieć w koszyku, z własną racją.

środa, 23 marca 2011

wish you were here



Tak, Pink Floyd ... i moja ulubiona ich płyta "Wish you were here". Jest to zespół, którego muzyka wyzwala na prawdę ogrom emocji, ciężko ją zaszufladkować i trudno umieścić w jakichś realiach czasowych. Muzyka Pink Floydów jest ponadczasowa i ponadpodziałowa ... po prostu.

wtorek, 15 marca 2011

przemijający mistycyzm

Byłam wczoraj na koncercie Gregorian. Nie było możliwości nie odczuć atmosfery gotyku: ekrany projektowe w kształcie gotyckich okien, piosenkarka w pięknych, fantazyjnych strojach, których panie nie powstydziłyby się na Castle Party, no i oczywiście 'chórzyści' w mnisich strojach i ogółem rzecz biorąc trochę mistyczny klimat.


Przypomniały mi się czasy liceum, kiedy przynależałam do bractwa rycerskiego i nosiłam długie średniowieczne suknie jak przystało damie dworu. W codziennej szafie wisiały długie spódnice i bluzki z rozszerzanymi rękawami albo z koronką, niekoniecznie w kolorze czerni. Liczył się klimat i mistycyzm w powietrzu (;
Do dziś trochę brakuje mi tego mistycyzmu, ale zmiany w człowieku zawsze są nieuchronne.


niedziela, 6 marca 2011

wiosna tuż tuż ...


 Już to czuję ... wiosna nadchodzi! Kaloryfer w pokoju wyłączony a wchodząc do kuchni nie ma potrzeby wcześniejszego zakładania polaru. Nie mogę się doczekać kiedy przestanę zakładać rajstopy pod spodnie, opatulać się szalikiem i grubym płaszczem. Czekam na tę najlepszą porę roku, gdy lekki budzący rośliny do życia wiatr będzie smagał moje włosy i twarz. Wrócą długie spacery i świeże powietrze wpuszczane przez okno do pokoju. Wrócą też zwiewne spódnice i sukienki, sweterki i marynarki jako okrycie wierzchnie, a nie kolejna warstwa pod grubą zimową kurtkę. Już niedługo ... !


wiosna