Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2012

level up!


Nie wspomniałam ostatnio tylko o jednym - o prawdziwym powodzie, dla którego byłam w Austrii. Niestety nie było mnie tam dla smacznego piwa i tanich żelek Haribo, to tylko przy okazji ... Pojechałam w austriackie Alpy aby nauczyć się jeździć na nartach! Zaczęłam jeździć tak zwanym pługiem i skręcałam poprzez kładzenie się na śnieg i przekładanie nart. Po opanowaniu lęku przed niewidoczną przestrzenią za górkami (dzień trzeci), a także po nadwyrężonej cierpliwości Kóli, pod koniec długiej i stromej górki zaczęłam jakoś łapać o co w tym wszystkim chodzi, szczególnie w skręcaniu! Od tego momentu miałam mniej przewrotów, a tylko kilka bardziej spektakularnych kraks z licem w śniegu. Jeżdżę na nartach!

Świetna sprawa!


P.S.: Dziś przyszła pora na setny post!

niedziela, 15 kwietnia 2012

Wymarzona Loreena


Była sobie data 25.03.2012 ... trzy tygodnie temu, a jakby wieczność minęła! Wspomnianego dnia spełniło się jedno z moich marzeń - byłam na koncercie Loreeny McKennitt.

Warszawska Sala Kongresowa przepełniona miłośnikami wokalu i talentu Loreeny. Duży by opowiadać, lecz równie wiele zostało już powiedziane w licznych internetowych recenzjach tego wydarzenia. Wzruszona głosem tej cudownej kobiety zostałam zanurzona w eterze muzyki, wyśpiewywanych historii i magii świateł. Ponad dwie godziny celtyckich czarów. 
Wszystkim fanom Loreeny polecam wybrać się na jej kolejny koncert  w Polsce (zakładam, że będą następne ... muszą być!), gdyż głos piosenkarki brzmi jeszcze piękniej na żywo niż na płytach, co zdarza się bardzo rzadko. Ponadto  sama Loreena cała emanuje życzliwością i skromnością, co daje się wyczuć pomimo kilkuset metrów odległości między sceną a dalszymi rzędami widowni.
Moje marzenie spełniło się dzięki mojemu bratu, to on zareagował błyskawicznie i zakupił bilety dla mnie oraz Uli. Bonusowy prezent bożonarodzeniowy. Aż sama sobie zazdroszczę!



Zdjęcia autorstwa Roberta Świderskiego. Więcej zdjęć tego autora z koncertu L. McKennitt w Warszawie można znaleźć TUTAJ.

sobota, 9 lipca 2011

żywe listy


Uwielbiam pisać listy i to, co się z nimi wiąże - słowo pisane. Słownictwo, którym posługujemy się na co dzień wydaje się zbyt proste dla oczu, a z drugiej strony posługiwanie się słownikowymi synonimami wywołuje wrażenie, że czytamy szkolny podręcznik.
autor: George Goodwin Kilburne (1839 – 1924)
Ludzie na ogół boją się pisać do siebie listy. Czy to list o charakterze oficjalnym czy nieoficjalnym, często boimy się reakcji odbiorcy. Może za bardzo rozpisałem/am się, Czy abym na pewno jasno to opisał/a?, itd. Ciągle mamy wątpliwości co do ilości zapisanych kartek - za dużo albo za mało. Czy na pewno swoje myśli zapisaliśmy jasno, może odbiorca odczyta je opacznie albo pogubi się w plątaninie wyrazów? 

Jak w każdym aspekcie człowieczego życia, żadna przesada nie jest tu wskazana.
 W dzisiejszych czasach list nieoficjalny, wyciągnięty ze skrzynki na listy, a nie skrzynki elektronicznej (albo jaśniej - list przyniesiony przez listonosza), jest czymś rzadko spotykanym. Już nawet coraz rzadziej wysyłamy sobie widokówki, a w zamian zamieszczamy zdjęcie zrobione telefonem komórkowym i umieszczamy je na portalu społecznościowym, do którego mamy dostęp również za pośrednictwem telefonu komórkowego. Listy piszemy za pomocą internetu, błędy ortograficzne automatycznie zostają podkreślone na czerwono, niechciane słowo usuniemy za pomocą klawisza back space, a w liście napisanym piórem? Przekreślone czy zamazane słowa, zdania świadczące o zmianie zdania przez nadawcę. Listy pisane odręcznie żyją. Nie idzie dla nich zastosować funkcji: kopiuj, wklej. Nie jest łatwo przypomnieć sobie, co dokładnie napisało się w ostatnim czy przedostatnim liście, gdyż nie można zajrzeć tak jak w internecie w zakładkę wysłane. Listy napisane na kartce wyrwanej z zeszytu, na papeterii czy innym arkuszu - żyją. Charakter pisma często zdradza samopoczucie autora, czy spieszył się w pisaniu, czy drżała mu ręka, a może rozważał każde zdanie i pisał je najładniej jak umiał. Pismo piękne, zgrabne, szerokie, wąskie, okrągłe, pochyłe, niewyraźne lub po prostu, jak kura pazurem. Wszystko to, łącznie ze stylem formułowania myśli pozwala na prawdziwe przesłanie swojej cząstki adresatowi. Do tego należy jeszcze dodać coś więcej niż zapisanie kilku stronic. Taki list należy przyoblec w kopertę, odpowiednio zaadresować oraz udać się na spacer na pocztę. Istny rytuał, który przy wiernym korespondencie ma możliwość zapętlania się, by trwać i dawać szczęście oraz dreszczyk podniecenia przy każdorazowej wizycie listonosza.

Z pozdrowieniami dla Sceiri

środa, 15 czerwca 2011

problematyczne problemy

W rozmowie czasem brakuje mi słów. Niekiedy też nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, gdy chcę wyrazić coś słowem pisanym. Przeczytałam mnóstwo książek, a i tak nie czuję się mądra - popełniam za dużo gaf w codzienności. Nie lubię słuchać i dowiadywać się o strasznych wydarzeniach, więc niechętnie oglądam telewizyjne wiadomości. Do tego głupieję przez gry komputerowe i ogłupiam się prawie-skończonymi studiami. Na dodatek, od jakiegoś roku, mam problem ze zdecydowaniem. Kiedyś takich problemów nie miałam. A sio!

poniedziałek, 24 maja 2010

odwiedziny Prawdy

Już dawno nie piłam kawy z Prawdą. Ostatnie deszczowe dni przywiodły Ją w moje progi.
Zaparzyłam kawę, nie miałam tak dobrej jak kiedyś, jednak obróciłam dwa razy młynkiem z przyprawą (z cynamonem oczywiście), dolałam mleka, zamieszałam i nie była taka zła w smaku. Do napoju otworzyłam pudełko z herbatnikami, już trochę stwardniałymi, także idealnymi dla maczania w ciemnym naparze.
Kocham mą przyjaciółkę, jednak jej obecność zazwyczaj wprawia mnie w zakłopotanie. Przeszywa na wskroś tym swoim spojrzeniem i zawsze mówi co myśli. Następnie jej słowa na długie godziny odbijają się echem w mojej głowie.

- Kim jesteś by zwracać się do mnie tak bezpretensjonalnie!? - zapytałam.

- Przecież wiesz, Prawdą samą w sobie. Choć czasem i moje wnioski zdarzają się być mylnymi, to zawsze skłonią do dogłębniejszego przeanalizowania stanu rzeczy.

- No dobrze, załóżmy, że Twój osąd jest trafny, ale czy zawsze jest wskazanym stosować się do wyniku?

- Wybór należy tylko i wyłącznie do Ciebie.

- Czasem wolałabym byś miała więcej taktu Prawdo. To, że wszystko jest jasne i czytelne nierzadko ułatwia sprawę.

- Nawet i ja mogę się mylić, wydając osądy za szybko. Z czasem te wnioski ulegają zmianom. To czego byliśmy pewni, że jest dobre okazywało się złym i odwrotnie.

- Dlaczego więc strzelasz we mnie tymi myślami!? Potem spać spokojnie nie mogę i wszystko rozpamiętuję na wszelakie sposoby ...

- Bo to jest ta nieustanna człowiecza walka - walka z samym sobą. Dasz sobie radę. Najważniejsze byś podejmowała dokładnie przemyślane decyzje.

- Bez filozofowania ... - odparłam.

- Bez filozofowania - potwierdziła Prawda.

środa, 31 marca 2010

lubię. uwielbiam. lubię


lubię pudrowe zapachy
pastelowe kojące oczy barwy.
uwielbiam wpatrywać się w blask nocnych latarni
i czuć ciepły koc na stopach.
to, co zawsze maluję w zeszytach to pnącza
po których wzbijam się w przestworza.
lubię mistykę
oraz enigmatyczne spacery . donikąd
podróżowanie historiami z zaklętych książek
delektowanie się smakiem i aromatem własnoręcznie przyrządzonych ciastek
kolekcjonowanie pięknych ilustracji.
lubię myślenie, że moje życie jest jak z krainy czarów

środa, 10 września 2008

PRZECIWSTAWNOŚĆ POTRZEBY

.wydzielam kwas
rzucam klątwy i sączę jad ... ja to nie ja
i odwrotnie ... kim jestem?
wiadomo _ sobą
ale coś konkretniej. sensowniejsze słowo, poproszę.

niedziela, 15 czerwca 2008

...

Blogi są dla tych ludzi, którzy lubią się dzielić, z inne strony jest to również wyraz naszego egoizmu, uzewnętrzniamy pewne aspekty sądząc, że pokażemy "kim to ja nie jestem". Oczywiście w większości przypadków uskromniając to wszystko. Blog to forma dla pokornych i tych trochę mniej pokornych, albo i też tych pozbawionych pokory [mhm dla wszystkich, ot co!]. W każdym razie, pokazujemy światu jacy jesteśmy lub też jacy chcielibyśmy być ... I ja nie zamierzam od tego uciekać [;

Ogółem rzecz biorąc ostrzegam, że będę pisała o rzeczach dla mnie ważnych na codzień i od jako takiego święta ... o sztuce, o muzyce, o swoich zainteresowaniach, itp ... czyli po prostu będzie to blog P; i sama się przed sobą rozgrzeszam!

Wtępniak przyozdobię magicznym Tomem Waitsem, bardzo krótką piosenką ale i zdjęciami Toma (lubimi słuchać i patrzeć/podziwiać, tak tak), uwielbiam takich outsiderów z klasą jak on. Zakłada garniak i kapelusz, zapala jointa, pyta się czy może nie chcesz napić się z nim burbonu. Siadacie razem i on zaczyna pogawędkę, niby o dupie maryny a tak na prawdę o życiu. I to jego z pozoru nudne życie tak na prawdę okazuje się niebanalne ... to poeta swojego życia, nie warto ograniczać się do jednego miejsca i tych samych osób. Trzeba być całkowicie nieuzależnionym od norm powszechnych by [po prostu] żyć po swojemu ... Tom Waits...