Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2013

DCD

   Jest coś w muzyce Dead Can Dance, co przenosi w inną rzeczywistość, bez względu na to jaką czynność wykonuje się w danej chwili. Te specyficzne, mistyczne dźwięki wnikają wgłąb mego ciała, następnie wypełniają każdą szczelinę duszy, aż całe moje istnienie ukołysze się w rytm głosu Lisy, który dochodzi do uszu jak odległe echo, odbijające się od ogromnych kamiennych komnat.
   Muzyka ta nie działa na mnie depresyjnie, nigdy! Uspakaja, wycisza, lecz są również utwory wprowadzający w szaleńczy trans. Jedna wielka mistyka. Dźwięki natury, otoczenia, ale to człowiek układa je w jedną całość. Skąd wziął się pomysł na melodie DCD? Jak? Przekonana jestem, że to czary, objawienie. W każdym razie jestem wdzięczna za ten cudowny twór, jakim jest Dead Can Dance.



środa, 26 grudnia 2012

Tell a man what you mean

Oglądałam wczoraj film Eda Harrisa "Appaloosa". Lubię filmy westernowe, gdzie dialogi są minimalne, ale błyskotliwe ... dlatego typowe dla mężczyzn z Ameryki, że tak lubią cytować dialogi z tego gatunku filmowego :D Natomiast mnie dopadł dialog z prostym stwierdzeniem; "Mów mężczyźnie prosto z mostu", co staram się osobiście wcielać w życie, ale mam tę babską tendencję do owijania w bawełnę. 


ALLIE: Oh, nobody always tells the truth.

VIRGIL:  Why not?

ALLIE:  Well, they... For heaven's sake, Virgil, they just don't.

VIRGIL:  Always thought the truth was simpler. Tell a man what you mean.

ALLIE:  And a woman?

(...)

VIRGIL:   Well, Allie, I don't really remember ever telling a woman anything.

(...)

ALLIE:  Are you telling me that you've never had a woman?
 
VIRGIL:   Well, of course I have.

ALLIE: And did you never tell them anything?

VIRGIL:  Mostly, we just did what we were there to do.

wtorek, 22 lutego 2011

Let the mistery unfold

 

J. P. Gaultier, 2009
   Dostępność w Polsce absyntu jest dość ograniczona, jednakże od pewnego czasu można go nabyć w sieci Selgros, zajmującej się handlem hurtowym. Niestety tych placówek jest zaledwie trzynaście i aby coś kupić trzeba prowadzić działalność gospodarczą albo być pracownikiem tegoż sklepu. Jednakże pojawienie się absyntu (kilku producentów) w tejże sieci może oznaczać powiększony zasięg trunku w najbliższym czasie.

Tylko, że nie o tym chciałam pisać!

   Temat absyntu był jednym z pierwszych jaki pojawił się na tym blogu (Absinthe oui oui, Absinthe...), co prawda nie napisałam w nim nic konkretnego a tylko napomknęłam, że temat tegoż trunku trochę mnie fascynuje i zawsze przykuwa uwagę. Lubię też odnajdywać, zauważać nawiązania do absyntu w różnych sferach sztuki, życia ... Tak jak jakiś czas temu natknęłam się na zdjęcia z pokazu Jean Paula Gaultiera i kiedy zauważyłam zieloną suknię, której wierzchnia struktura przywołuje skojarzenia ze sztuką secesji jak i kształt sukni nawiązując do XIX wieku, zrodziły w mojej głowie słowo: Absynt!
AVON Christian Lacroix perfume Absynthe
Coś w tym musi być, gdyż w tym samym roku (2009) inny znany projektant, Christian Lacroix, zaprojektował nowy zapach wody toaletowej dla firmy kosmetycznej AVON (zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Zapach nosi nazwę Absynthe i opisany jest pięknym sformułowaniem: Let the mystery unfold.
Co mnie dziwi? A mianowicie fakt, iż bardzo często projektanci sugerują się trendami filmowymi przy projektowaniu czegokolwiek, a ostatnie lata bezsprzecznie zostały zdominowane przez styl retro. W latach 2006-7 dominowała natomiast bogata stylistyka nawiązująca do roccoco, w większej mierze spowodowana filmem "Marie Antoinette" (Oscar2007 za kostiumy). Natomiast co takiego wydarzyło się w roku 2009? Chyba nie film "Chéri" (choć dostał nominację Satelity2009 za kostiumy), gdyż film odbił się małym echem a styl i klimat na najbliższy czas narzucił film "Coco Chanel" (Cezar2010 za kostiumy i liczne nominacje). No cóż, nie umiem się doszukać innej inspiracji dla projektu wody toaletowej jak po prostu sam absynt (: a czy J.P. Gaultier sugerował się stylem ostatniej dekady XIX wieku przy projekcie sukni, też można tylko zgadywać (no chyba, iż ktoś ma dowody i chce się nimi podzielić!).

czwartek, 14 października 2010

Alicja w Krainie Czarów

Swego czasu przeszukiwałam internet aby zdobyć trochę informacji o tym dziele Carroll'a. Szukałam raczej faktów, zdjęć i pierwszych wydań ilustracji [nie tylko tych Tenniel'a], nic a nic nie myślałam o ekranizacjach, wręcz przekonana byłam, że najstarszą zekranizowaną wersją jest ta z 1985 roku. Tak na prawdę jest to najstarsza wersja, jaką sama widziałam.
Na szczęście jest internet, który prędzej czy później uświadamia ludzi, że są w błędzie lub, że żyją w ogromnej niewiedzy [; Dziś, całkowicie przypadkowo natrafiłam na kilka wersji Alicji z Krainy Czarów z początku XX wieku. Rarytas aż palce lizać!

Najpierw przedstawiam Wam film niemy, nakręcony w 1915 roku






Czym przede wszystkim ujmuje ten film? Został zrealizowany równo 50 lat od pierwszego wydania książki, a już sam fakt, iż jest on z samego początku XX wieku, daje nam pewne wrażenie, powiew epoki wiktoriańskiej.
Miłym akcentem, dodanym przez rosebudgarden, jest muzyka renesansowa i barokowa, szczególnie ta druga, niezmiernie lubiana w Anglii w I połowie XIX wieku.

Natomiast kolejna ekranizacja, z 1933 roku urzeka hollywoodzką pomysłowością na tworzenie bajkowego świata:

Nie myślcie tylko, że Alicja... z 1915 roku, jest pierwszą ekranizacją! Jest także starsza wersja, aż z roku 1903, którą możecie obejrzeć TUTAJ.