czwartek, 19 sierpnia 2010

Ahh te wakacje

Ahh te wakacje! Nie pracowałam ale się przeprowadzałam! I to właśnie ta przeprowadzka zajmowała mi myśli przez większość czasu od rozpoczęcia okresu wakacyjnego. Ostatecznie przeprowadziliśmy się 8 sierpnia, jednak jeszcze przez kolejne dwa dni przewoziliśmy ostatnie rzeczy ze starego na nowe.

Muszę przyznać, że od pierwszej nocy w nowym mieszkanku czuję się tam dobrze, na Sienkiewicza nie do końca miałam takie odczucia mimo, że to było same centrum - wszędzie blisko, a teraz jestem praktycznie na wylocie miasta (: Mieszkanko jednopokojowe ale z dużą łazienką i sporą kuchnią [mieści się w niej stół!], no i fakt, że teraz to my jesteśmy panami miejsca, w którym mieszkamy [wynajmujemy].

Aktualnie przesiaduję na Śląsku, to już tydzień ale rzadko tyle czasu jestem w domu. Tyle chciałabym zrobić, z tyloma znajomymi się zobaczyć, a jednocześnie napawać się aurą mego pokoju, domu i rodziny. Z drugiej strony zaledwie kilka dni przed przyjazdem do domu przeprowadziłam się w Łodzi i również chciałabym pobyć w nowym lokum, poczuć jego atmosferę i doprowadzić te kąty do porządku [posprzątać!]. Jestem trochę rozdarta między jednym a drugim: gdy jestem w Łodzi tęsknię za domem, a gdy przyjeżdżam do niego to tęsknię za mym mężczyzną. Jakoś nie mogę mieć jednego i drugiego, jednak tak zazwyczaj bywa [;

P.S. W nowym łódzkim mieszkaniu pojawiła się sztaluga, może ona zdeterminuje mnie do malowania (: szkoda by było zaniedbywać pasje.

poniedziałek, 24 maja 2010

odwiedziny Prawdy

Już dawno nie piłam kawy z Prawdą. Ostatnie deszczowe dni przywiodły Ją w moje progi.
Zaparzyłam kawę, nie miałam tak dobrej jak kiedyś, jednak obróciłam dwa razy młynkiem z przyprawą (z cynamonem oczywiście), dolałam mleka, zamieszałam i nie była taka zła w smaku. Do napoju otworzyłam pudełko z herbatnikami, już trochę stwardniałymi, także idealnymi dla maczania w ciemnym naparze.
Kocham mą przyjaciółkę, jednak jej obecność zazwyczaj wprawia mnie w zakłopotanie. Przeszywa na wskroś tym swoim spojrzeniem i zawsze mówi co myśli. Następnie jej słowa na długie godziny odbijają się echem w mojej głowie.

- Kim jesteś by zwracać się do mnie tak bezpretensjonalnie!? - zapytałam.

- Przecież wiesz, Prawdą samą w sobie. Choć czasem i moje wnioski zdarzają się być mylnymi, to zawsze skłonią do dogłębniejszego przeanalizowania stanu rzeczy.

- No dobrze, załóżmy, że Twój osąd jest trafny, ale czy zawsze jest wskazanym stosować się do wyniku?

- Wybór należy tylko i wyłącznie do Ciebie.

- Czasem wolałabym byś miała więcej taktu Prawdo. To, że wszystko jest jasne i czytelne nierzadko ułatwia sprawę.

- Nawet i ja mogę się mylić, wydając osądy za szybko. Z czasem te wnioski ulegają zmianom. To czego byliśmy pewni, że jest dobre okazywało się złym i odwrotnie.

- Dlaczego więc strzelasz we mnie tymi myślami!? Potem spać spokojnie nie mogę i wszystko rozpamiętuję na wszelakie sposoby ...

- Bo to jest ta nieustanna człowiecza walka - walka z samym sobą. Dasz sobie radę. Najważniejsze byś podejmowała dokładnie przemyślane decyzje.

- Bez filozofowania ... - odparłam.

- Bez filozofowania - potwierdziła Prawda.

wtorek, 27 kwietnia 2010

wzory do projektu, książki do zdobycia

Poszukuję inspiracji, wzorów, motywów, które mogłabym wykorzystać w swoim projekcie, a mianowicie malunkach na koszulkach i torbach. Po głowie chodzi mi jeszcze myśl o naszywaniu na ubrania jakichś cudów z filcu i koralików tyle, że najpierw chcę dowiedzieć się co nieco o tym tworzywie. Dziś w pasmanterii pani zaprezentowała mi dwa rodzaje arkuszy filców: cienki i gruby, różnica cenowa znaczna ale jaka różnica w zastosowaniu?
No właśnie, kolejna rzecz do przewertowania a póki co wydałam 59zł na książkę, która najprawdopodobniej przyda mi się do magisterki. Ahhh ta magisterka, promotor ponagla jakby się paliło, aż głupio przychodzić na obowiązkowe seminaria i mówić, że niczego się nie ma, bo książki w BUŁie powypożyczane a czasu i pieniędzy na czytelnię nie ma. Zresztą właśnie przyszły nam do wykonania trzy prace łącznie z prezentacjami na zajęcia  i oczywiście 3/4 materiałów tylko w czytelni (: Ahh ahhh, gdzie te wakacje!? ~[;

środa, 21 kwietnia 2010

One more cup of cofee ...



Uwielbiam tę piosenkę. Moja ulubiona Dylanowa, choć nie traktuje o niczym bardzo ważnym, tzn. o niczym ważnym z punktu widzenia polityczno-społecznego (: za to jest ona o zauroczeniu pewnego podróżnego w cygance.
ślę bardzo ładnie przetłumaczony tekst:

One More Cup of Cofee/Jeszcze Jedna Kawa
Masz słodki oddech
A w swych oczach brylantową czerń
Jak łania stąpasz, a w twe włosy
Poduszka wtula pierś
Ale miłości i oddania
Nie ma w tobie, pani
Nie mi, ty jesteś wierna
Lecz gwiazdom ponad nami

Jeszcze jedna kawa, no i w drogę
Jeszcze jedna kawa i odchodzę
Tam, do dolin, w dół…

Twój ojciec jest wyrzutkiem
Za fach ma – bycie w drodze
On ci powie, co jest ważne
I nauczy rzucać nożem
W jego świat nikt obcy
Wstąpić nie ma prawa
Tak drży mu głos, gdy każe sobie
Podawać więcej jadła

Jeszcze jedna kawa, no i w drogę
Jeszcze jedna kawa i odchodzę
Tam, do dolin, w dół

Umie wróżyć twoja matka
Siostra i ty także
Ale liter nie poznałaś
I książki nie masz żadnej
Zabawa nigdy cię nie męczy
I jak skowronek śpiewasz
Lecz serce twe - nieodgadnione
I mroczne jak ocean

Jeszcze jedna kawa, no i w drogę
Jeszcze jedna kawa i odchodzę
Tam, do dolin, w dół

--------------------------------------
źródło

piątek, 16 kwietnia 2010

wiosenne obowiązki


Nadmiar. Promotor chce, aby już przynosić część rozdziału magisterki, dr P. każe nam szlajać się po Piotrkowskiej o 6 rano, by liczyć miejsca parkingowe i ich zużycie o danych porach dnia; test zaliczeniowy i jego potencjalna poprawa; obliczanie wskaźnikowe budżetu jakiejś tam gminy; impreza przebierana w Poznaniu w następny weekend i 'w co ja się przebiorę!?'; snucie planów na zarobienie grosza wykorzystując farby i pędzelki (ale aby to urzeczywistnić trzeba mieć jakiś kapitał początkowy), o! wystawienie płyt z grami na Allegro ... a do tego 2 książki czekające by je doczytać, stosik dzisiaj przytaszczonych kserówek z czytelni i jedno wielkie NIE CHCE MI SIĘ!
Aby rozweselić samą siebie otwieram okno i pozwalam wypełnić pokój 'świeżym' łódzkim powietrzem, gwarem samochodów + karetek [dziennie kilka razy tędy przejeżdżają], puszczam muzykę ambient i mam ochotę na kawę z mlekiem (nie ma obydwóch). Za to jest pyszna tabliczka białej czekolady i te lekko kołysane przez wiatr, a jakby do muzyki drzewa za oknem.
Niestety zamieszczone zdjęcie nie przedstawia mojego widoku z okna, jest to fragment łódzkiego Parku Reymonta przy ulicy Piotrkowskiej/Przybyszewskiego, a konkretniej przy Białej Fabryce. Na terenie Łodzi znajdziemy mnóstwo parków, często bardzo małych, że aż trudno o nich mówić 'park'. Sama mieszkam niedaleko Parku H. Sienkiewicza i Parku Moniuszki, jak zrobi się cieplej i zieleniej to na pewno będę częściej odwiedzała ten sienkiewiczowski. Natomiast Park Reymonta jest moim kolejnym zadaniem na zaliczenie studiów, dlatego też zdjęć nie  robiłam 'od tak', za to w celach dokumentacji, zresztą tuż przed Wielkanocą także nie takie stare zdjęcia, choć w ciągu dwóch tygodni przyroda sporo zzieleniała.

środa, 31 marca 2010

lubię. uwielbiam. lubię


lubię pudrowe zapachy
pastelowe kojące oczy barwy.
uwielbiam wpatrywać się w blask nocnych latarni
i czuć ciepły koc na stopach.
to, co zawsze maluję w zeszytach to pnącza
po których wzbijam się w przestworza.
lubię mistykę
oraz enigmatyczne spacery . donikąd
podróżowanie historiami z zaklętych książek
delektowanie się smakiem i aromatem własnoręcznie przyrządzonych ciastek
kolekcjonowanie pięknych ilustracji.
lubię myślenie, że moje życie jest jak z krainy czarów

wtorek, 16 marca 2010

autorefleksja

Zapewne i u Was jest tak, że przez jakiś odcinek czasu rządzi Wami jakaś inspiracja - jedna, dwie, czy ile ich tam Was szarpie. Mnie tak na prawdę te moje inspiracje irytują, przez nie to nie umiem się określić.
Podziwiam osoby, które ciągle doświadczają nowych inspiracji, widać to a bezustannie mają ten swój charakterystyczny styl, niby są tacy jak zawsze ale odświeżeni.
Nie mam nawet pojęcia jak to podsumować. Zmieniam się a jednak pozostaję wierna pewnym regułom, elementom, rzeczom i zawsze do nich wracam. Tylko po co mi to wszystko pośrodku?
Taka mnie dziś naszła refleksyjna myśl. Autorefleksyjna.