środa, 12 czerwca 2013

mądrość


"Blichtr płynie z miasta, mądrość z pustyni"
                                                Frank Herbert, Diuna



wtorek, 11 czerwca 2013

Los


"To był jedynie kaprys losu".

niedziela, 12 maja 2013

dzień niezobowiązujący

Ostatnio nie miałam zbyt wielu wolnych dni. Blogi, strony, zdjęcia, obrazy i kolczyki - wszystko co robię z zamiłowania zawsze czeka cierpliwie na 2-3 dzień mojego wolnego od pracy.
Dziś nastał ten dzień, niezobowiązujący, dwudziestostopniowy bez rażącego słońca, z rześkim powietrzem wypełniającym nozdrza.
Trzecią godzinę siedzę  przy oknie otwartym na oścież z notebookiem postawionym na parapecie - prowizorycznym biurkiem. Odgłosy ulicy umilają czas: szum silników samochodów przemieszany z bulgotaniem motocyklów, ćwierkanie ptaków, szczekanie psów, śmiechy dzieci i rozmowy przechodniów. Nie wiedzieć czemu trochę czuję jakbym była w zoo. Piję kawę, trzecią od kiedy się obudziłam, mogłabym wypijać dzbanek kawy dziennie, po amerykańsku prosząc o dolewkę.

Zamarzyło mi się Bistro z kawą z ekspresu zamawianą jednorazowo na dolewki, wodą mineralną za darmo, sandwichami, jajkami na bekonie na śniadanie, donughtami i najzwyklejszym menu obiadowym z obowiązkowymi naleśnikami w pozycji śniadanie/obiad/kolacja. Bardzo po amerykańsku, ale dlaczego by nie? Chciałam herbaciarnię, ale bistro z colą w butelce zamiast piwa i sąsiedzką atmosferą to coś dla mnie.

Taki trochę leniwy dzień gdzie czytam artykuły w internecie, dokańczam czytanie książki dzieląc uwagę z pokątnymi rozmowami na czacie, podjadam ciasto-murzynka i czuję, że dzień nie jest zmarnowany, mimo że w planach wybierałam się na plażę. Bez plaży teraz też odpoczywam.




niedziela, 7 kwietnia 2013

idzie nowe ...

... do prywatnego słownika.

Wiem, że ten blog jest o wszystkim i niczym zarazem. Utrwalam myśli, nawet te nieposkładane, ponoć my - kobiety, szczególnie mamy potrzebę wyrażania emocji przez słowa, wysyłania ich nawet w eter. Pewnie z 80% blogów należy do kobiet [; A jeśli chodzi o słowa to człowiek całe życie się ich uczy, poszerza zasób, odświeża zapomniane. Czasem zlepiamy słowa w nowe twory, choćby te nieszczęsne szpadyzory, które są wytworem wyobraźni i zwykłego ludzkiego słowotwórstwa rapera Gurala. Obecnie słowo szpadyzor funkcjonuje w miejskim slangu hip hopowego świata, oznaczając wszystko i nic, byleby pozytyw. Hmmm, czyli wracając do pierwszego zdania, ten oto blog mogłabym określić mianem szpadyzora ~[;

Jakkolwiek chciałam w tej notce podzielić się nowymi wyrażeniami, które wchodzą do mojego słownika:
SZPADYZORa już mamy...
PAKUJ MANDŻUR! Przeurocze, nieprawdaż? W zależności od tonu naszej wypowiedzi wyrażenie to może przekazać natrętowi, ex, itp., że mają się wynosić. Z drugiej strony możemy ochoczo zachęcić tym zdaniem drugą osobę do wyjścia z nami na imprezę, do wyjazdu na Majorkę, etc. Już za kilka dni sama będę pakowała mandżur.

środa, 3 kwietnia 2013

MOHIKANIN




Bo wszystko przemija
w szczególności wojownicza natura
wolność i do góry podniesiona głowa
wszystko kiedyś umiera

Idąc pomiędzy domami-wieżami
powszechnie zwanymi blokowiskami
czujesz się jak Mohikanin
odziany w jankeskie przebranie

W głowie szumiące szepty przetrwania
lubisz, chcesz, czujesz ...
myślisz, że jesteś wyjątkowy
upodabniasz się do Wyjątkowych

Więc jesteś jak Inni
w globalnej sieci promujesz swoje jestestwo
- zbyt mało silnej woli
nazbyt dużo instynktu przetrwania

Do miana samozwańczego Mohikanina
jedno trzeba ci przyznać
w jakkolwiek postrzeganym
ousiderstwie obeznany, jesteś

i to cię trochę czyni w tym świecie
... jak Mohikanin

poniedziałek, 25 marca 2013

"(...)
This type of thing's just a fantasy
The story is laid out so wretchedly
Like out of a film or a magazine
Appeal to the classical masculine
But gradually
It's dawning on me
This isn't like in a dream
This is for real

Being yourself
What does that mean
Seeing yourself is the hardest thing

Someone like me
With someone like you
How unlikely
Too good to be true
(...)"

poniedziałek, 11 marca 2013

antagonizm ludzki

Człowiek jako protagonista względem natury?
Doskwiera nam raczej antagonizm, nawet pośród Greenpeace'owców.