Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lipca 2012

Mój Dzień tygodnia

Jakiś czas temu zrobiłam wpis na Facebookowej Etnolornetce o zwyczajach i przesądach związanych z narodzinami. Miałam zrobić artykuł, ale niestety oddalił się trochę w czasie. Wyczytałam jednak, iż dzieci urodzone w niedzielę będą szczęśliwe i bogate małym nakładem pracy, a te, które przyszły na świat w piątek będą prowadziły "smutny żywot", itp. Przesądy, ale zawsze ze szczyptą (jak nie więcej) prawdy. Poniższy opis nawiązuje do astrologii i horoskopów, zarysowuje osobę urodzoną w poniedziałkowy dzień, na dole postu znajdziecie link za pomocą którego będziecie mogli dowiedzieć się i poczytać co nieco o swoich dniach (:


W każdym razie dziś jest poniedziałek, czyli Mój Dzień!


Poniedziałek - dzień Księżyca 

Urodzeni w tym jakże często nielubianym dniu  są bardzo zmiennymi osobami, o wrażliwej duszy i niepokornym charakterze, chociaż głęboko zranieni potrafią schować się jak ślimak do swej muszelki, zakleić i tak przezimować długie dnie w goryczy i rozpaczy.
Dzielny i wytrwały Księżyc, odwieczny przyjaciel naszej rodzimej planety, obdarzył urodzonych w jego dniu dużą pracowitością, wytrwałością i brawurą, dlatego też uważa się te osoby za jedne z najpracowitszych i godnych zaufania, wiecznie gotowych nieść pomoc.
Niestety, podobnie jak nasz satelita, osoby te bardzo często zmieniają charakter i z bratniej duszy, mogą przeistoczyć się nagle w marudę czy zgryźliwego drania, ale będąc pod wpływem swojego patrona dnia, który obracając się nieustannie zmienia swoje  położenie na niebie, nie mają wpływu na reakcję swojej psychiki, podporządkowanej  jego wpływom  ( szczególnie mocno dotyczy to kobiet).
Na szczęście "poniedziałkowi" szybko powracają do przyjaznej powłoki, są obowiązkowi, uczynni, twórczy i  lubią gotować, choć ponadto uwielbiają dobre jedzenie, najlepiej w miłym towarzystwie.

Tutaj możecie sprawdzić w jakim dniu tygodnia się urodziliście, oczywiście jeśli nie wiecie i co się z tym wiążę:    http://www.horoskopowo.net/Znaczenie-dnia-urodzin.php

czwartek, 12 lipca 2012

reinkarnacyjna tradycja


   Kilka lat temu, na przełomie liceum i studiów (czyli jakoś w klasie maturalnej), mocno interesowałam się magią. Myślę, że magia i zainteresowanie nią jest mocno zakorzenione w kobiecej naturze. Dokładnie nie wiem na jakiej podstawie magia zazwyczaj dotyka kobiet, ale ze studiów wyniosłam przekonanie, iż to właśnie kobiety są najważniejszym i najtrwalszym nośnikiem tradycji. Może właśnie na tym to polega, na podświadomym nawiązywaniu do wierzeń i przekonań naszych pra-pra-prababek? Kiedy spoglądam na księżyc w pełni i słyszę jak wyją do niego psy, czuję jakbym trwała w czasowym bezkresie przeszłości i przyszłości.
   Wierzę w reinkarnację. W moim mniemaniu reinkarnacja odzwierciedla cechy i umiejętności naszych przodków, które nosimy w sobie. Pewnie niejedna i niejeden z Was słyszał od starych ciotek, że jest do kogoś "zupełnie podobna/y", czy to z wyglądu, cech charakteru, a nawet z działań jakie podejmujemy. Geny to cząsteczki reinkarnacji, które dziedziczymy i przekazujemy dalej, dlatego też czasem w rodzinie rodzi się ktoś zupełnie niepodobny do rodziców i najbliższej rodziny, a przeglądając album ze starymi fotografiami pokazuje się, że ta niepodobna osoba jest kropka w kropkę jak prababka lub pra-praciotka (lub odpowiednio w linii męskiej)! Przerażające czy fascynujące?
Mnie na przykład czasami śnią się historie, które dzieją się w przeszłości. Wyglądam całkiem inaczej, ale to jestem ja i przeżywam wydarzenia tak, jakby działy się na prawdę tu i teraz, często zgodne z wydarzeniami historycznymi. Czy jest to więc senna fantazja, inna rzeczywistość czy może swoisty "Powrót do przeszłości"? Osobiście jestem przekonana, iż śnię historie swoich poprzednich wcieleń, które współcześnie noszę w sobie jako geny. Sami dobrze wiecie jaką komplikację genów nosimy w sobie, z różnych rodzin, klas społecznych i narodowości.
Istna magia!

A teraz schodząc trochę bardziej na ziemię, napiszę nawiązując do jednego z powyższych zdań, czyli odnośnie stwierdzenia, że kobieta jest najtrwalszym nośnikiem tradycji. Dotyczy to przesądów, jak również zastosowania naturalnych produktów i sporządzaniu z nich receptur, czyli właśnie maseczek, odżywek, naparów. Kobiety od tysięcy lat dbają o swój wygląd. Jednak nie będę rozpisywała się na ten temat, ale zdam jednozdaniową relację z poprzedniego postu, gdzie pisałam o kosmetyce naturalnej.
Po pierwsze olejek rycynowy działa bardzo szybko na suche i rozdwojone końcówki. Zaledwie użyłam go kilkakrotnie i już jest poprawa, szczególnie jeśli chodzi o rozdwojenie.
Zamiast toniku do twarzy - wacik nasączony naparem z rumianku, czyli herbatki, która odpręża naszą skórę, a na przebarwienia wacik nasączony sokiem z cytryny (ale po jakichś 20 minutach radziłabym przemyć twarz wodą)! Zamiast miętusa - herbatka miętowa. Zamiast tabletki na sen - napar z melisy, również na ból głowy. Na suche łokcie i kolana - połowa cytryny wcierana w suche miejsca. Dla błyszczących włosów - maseczka z żółtka i soku cytryny. I po co tyle pieniędzy na kosmetyczną chemię?

piątek, 1 czerwca 2012

liczba życia

   K wszędzie widzi liczbę 69 i zakłada, że w takim wieku przyjdzie mu pożegnać się z tym tu oto światem. Natomiast ja od momentu, kiedy K zaczął zwracać moją uwagę na powyższą liczbę, zazwyczaj widzę 96 ... Może właśnie w tym wieku odlecę w inną rzeczywistość? Chociaż zakładałam, i nadal to robię, że dożyję ponad setki w dobrym zdrowiu i o jasnym umyśle (:

piątek, 26 sierpnia 2011

Anglia. Spostrzeżenia oraz potwierdzenia.

Kilka własnych uwag na temat Anglii.

1.  Coś, co pierwsze rzuciło mi się w oczy to mnóstwo zieleni. Nie ważne czy to wieś, miasto, miasteczko - duża część dróg obsadzona jest drzewami, często są to również ogromne żywopłoty. Przy okazji bardzo ciasnych dróg wrażenie 'zielonych dróg' jest jeszcze bardziej spotęgowane. Skoro TUTAJ jest tak zielono to co dopiero na Zielonej Wyspie, czyli w Irlandii (:



2. Magiczny świat Harrego Pottera ... Chyba każdy potteromaniak powinien choć raz przyjechać do Anglii i odwiedzić kilka miast, miasteczek. Niekoniecznie mówię tu o Londynie, chodzi o ogólne odczucie świata, który stworzyła J. K. Rowling, a który powstał na podstawie otaczającej ją miejskiej rzeczywistości. Choćby Diagon Alley, wąska uliczka przepełniona sklepami z magicznymi rzeczami. Kiedy byłam w Guilford i przechodziłam się tamtejszą High Street zachwyciły mnie jej budynki - wszystkie ściśnięte, jak szachownica każdy budynek z innej epoki, w innym stylu architektonicznym. Pomiędzy tymi kamienicami wąskie uliczki, gdzie znalazłam jedną przypominającą tunel. Zaintrygowana weszłam do tego tunelu, który zaprowadził mnie w miejsce wypchane sklepikami różnej maści. Pierwsze co pomyślałam to: Ulica Pokątna! Nie tylko TO miejsce pozwoziło mi odczuć obecność Czarodziejów w świecie Mugoli. Tuż obok domu, w którym pomieszkujemy znajduje się stary domek, typowy cottage tyle, że jego ściany wybrzuszają się na wszystkie strony. No kto może mieszkać w takim miejscu jak nie jakiś czarodziej!


3.  Wszystko TU (w Anglii) jest takie "typowe". Czyli więcej koni niż krów, powściągliwe domki, nawet pogoda jest "typowa". Co więcej ogródki rzeczywiście są wąskie i długie, podwórko przed frontem całe wybrukowane - zero zieleni. Rzeczywiście mnóstwo ciapatych, czyli Hindusów i sklepów z ich żywnością, restauracji, zresztą panie zazwyczaj noszą coś na podobieństwo sari. Wydaje się, że połowa ludności w Anglii to Hindusi, niekoniecznie legalni emigranci.



W kolejnym odcinku mogłabym wymienić jeszcze coś na temat domu, pracy, żywości oraz telewizji.