Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 września 2014

Wspomnienie

   Wiele rzeczy spaprałam, ich wspomnienie czasem nawiedza mnie w snach. Jeszcze nie nauczyłam się ich ignorować, jeśli kiedykolwiek miałoby to nastąpić ... Jednak zawsze miałam coś, czego wspomnienie mnie prześladowało, pewna tęsknota, tęsknienie za czymś co się straciło, a raczej samemu opuściło. To chyba nieuniknione. Mogłabym to wyjaśnić na przykładzie pór roku, gdy czasem w zimie nachodzi nas uczucie tęsknoty za kolorową jesienią, w zimne jesienne wieczory wspominamy lato i jego długie i ciepłe noce, natomiast w letnie upały tęsknimy do przyjemnie ciepłej wiosny... i tak w kółko. Cóż ja na to poradzę?

sobota, 12 października 2013

retrospekcja

Zmienia się dużo, z dnia na dzień, ale mam też poczucie stabilizacji i mówiąc przewrotnie - niezmienności, jakby zawsze było tak, jak w tej właśnie chwili. Niezmienność, da się ją odczuć słuchając ulubionej muzyki, która jest obecna w naszym życiu od lat, to przyjaciele, którzy blisko czy daleko, ale SĄ. Ponadto przyzwyczajenia, lepsze czy gorsze, które zazwyczaj nam towarzyszą (albowiem czasem zdarzają się wyjątki), jak na przykład poranne rytuały, w moim przypadku to mycie zębów zaraz po przebudzeniu, przyrządzanie porannej kawy i czegoś do przegryzienia oraz zanurzenie się we własnych myślach ... banał, ale dobrze się z tym czuję.
W tej właśnie chwili siedzę wyciągnięta na kanapie z laptopem na podbrzuszu, słuchawkami na uszach, poranną kawą pod ręką i jesienną szarugą za oknem. W słuchawkach pobrzmiewa koncertowy Clannad, dogrzewając ten zimny dzień, a ja siedzę nad swoim blogiem, który istnieje już ponad pięć lat, choć moja przygoda z blogami trwa nieprzerwanie od lat ośmiu. I czasem czuję się jak ta osiemnasto-, czy dzięwiętnastolatka zakładająca pierwszego bloga, pisząca poezję, malująca swoje pierwsze obrazy. Nastolatka przed którą wszystkie drzwi stoją otworem, która mimo młodego wieku i wielu głupiutkich postępowań wie, co ją tak na prawdę w życiu kręci, lubi się rozmarzyć, zatracić w pięknie otoczenia, pięknie chwili, czytać poezję, zachwycać się sztuką i prerafaelickimi przedstawieniami średniowiecznych, romantycznych poematów i legend. Wszystko to nieustannie mi towarzyszy, w większym czy mniejszym stopniu, przez te kolejne osiem lat. Czeka mnie jeszcze długa droga, nowe doświadczenia, odrzucone przyzwyczajenia i praca nad sobą ... ale jestem szczęśliwa będąc tym, kim jestem tu i teraz.

poniedziałek, 12 listopada 2012

[nie]spokój

katusze własnych myśli
mieszają wieczory z porankami
wciągają w nieboskłony
gdzie radości przedwczesnych ukłony
nie dają spokoju
nęcą jak zmory

och te kobiety
łącząc szloch i śmiechy
by być silną
by być pewną
być kobietą
roztańczoną
oazą marzeń
niespokojną

niedziela, 10 czerwca 2012

piątkowo-sobotnie wspomnienie

   To był szalony początek weekendu. Piątkowym popołudniem wyjechaliśmy do miejscowości o nazwie Chodecz na Zlot Motocyklowy. Wszystko przez ConsFEARacy, które miało dać (i dało) tam koncert. Wesoły bus z Mietkiem kierowcą, mecz Polska-Grecja w dużym formacie z motocyklistami, koncert ConsFEARacy z niespodziewanymi improwizacjami, szaleni ludzie pod sceną, kiełbaski na surowo zamiast z ogniska, dużo duuuużo piwska, czteroosobowy domek letniskowy dla dziewięciu osób i Kóla ze ściętą brodą!
   Mam pamiątkę w postaci kapelusza w barwach biało-czerwonych. Miałam się przejechać Hondą (to był zlot fanów użytkowników motocykli Hondy), ale zbyt wcześnie wyjechaliśmy w sobotę i praktycznie jeszcze cały ośrodek leczył kaca. Za to najedliśmy się lodów! Na Pauciowe stwierdzenie "zjadłabym loda", Marty i moje potwierdzenie, Korzeń bohatersko zatrzymał chłodziarkę dostawczą i kupił hurtowo pudełko lodów. Pudełko zawierało sztuk 40, a że nie posiadaliśmy lodówki na 1 osobę przypadło mniej więcej po 4 lody w trybie ekspresowej konsumpcji. Także Korzeń zaczął handlować lodami pomiędzy uczestnikami zlotu (; W rezultacie to, co nasza ekipa zjadła kosztowało około 15 groszy od skonsumowanej sztuki, więc biznes nie byle jaki!


8 pasażerów Nostromo i tylko Miecia kierowcy brakuje

środa, 6 sierpnia 2008

Nie mogę na nic narzekać. Tegoroczne wakacje mam dosyć intensywne: najpierw w czasie sesji wyjazd na Hunterfest do Szczytna, kolejnie praca jako opiekunka do dzieci (3 i 5 lat), następnie wyjazd na 10 dni na obóz naukowy do Krakowa, po dwóch dniach odpoczynku wyjazd do Kostrzynia na Woodstock i powrót 4-tego do domu. Mam jeszcze do wykorzystania sierpień, bo we wrześniu czeka na mnie praktyka muzealna w Rybniku, a potem prawdopodobnie wyjazd do Zakopanego do Ewy. Wychodzi na to, ze z mojego Jastrzębia-Zdroju kierowałam się już na północ, na południe, teraz na zachód ... mam chrapkę na wschód. Szczególnie, że kocham podróże, nawet jeśli ciągną się 8-10 h. Niech ciągną się wieczność!

Ponadto obóz etnologiczny - coś niesamowitego. Niby to samo miejsce co zeszłoroczne, kilkoro tych samych ludzi, paru nowych ale klimat zupełnie inny. Za szybko zleciał ten czas, za szybko skończyły się pieniądze, tylko uśmiechy i rozmowy trwały w nieskończoność. Zyskałam wspaniałe wspomnienia, zdjęcia, refleksje, inne spojrzenie na miejsca, które odwiedzaliśmy i na to, co też tam zobaczyliśmy. Pozyskałam wspaniałego rozmówcę, z którym interakcja myśli jest czystą przyjemnością. Poznałam jeszcze lepiej osobę, która pomimo, iż wydaje się otwarta i bezkompleksowa, jest bardzo wrażliwa. Piszę tu bez imion czy ksyw, bo jeszcze cały czas jestem pod wielkim wrażeniem tych naszych kilku wspólnych chwil i wzajemnej troski o siebie. Powinnam opisać jeszcze kilka osób, jednak za dużo miejsca by to zajęło chociaż wiele dla mnie znaczą. Co prawda tęsknię zaledwie za paroma osobami, ale mam świadomość, że spotkam ich niebawem w Cieszynie a może nawet i o wiele szybciej [:

Woodstocku nie da się od tak sobie opisać. Wioska BarmyArmy, zakręceni ludzie, grób dla 5-latka, 'siekiera, shakira', ekscesy na fladze Barmy Army i koncert Acid Drinkers. Mnóstwo ciekawych wykładów, każdy znalazłby coś dla siebie, pozytywni ludzie na drodze, dokarmiający Pokojowy Patrol, niespodziewane natykanie się na ludzi z Jastrzębia, pozytywne wibracje muzyczne, kąpiel błotna i taniec w deszczu ... wolność, miłość, wariactwo. Czyli wszystko co kocham :D

Po powrocie do domu ciągle dostaję wiadomości typu: zapraszam do Krakowa na parę dni, towarzyszenie w wyjeździe do znajomej, zapytanie czy nie wybiorę się na rejs łódkami na Mazury, zaproszenie do rodziny w Poznańskie ... a do tego na jakiś tydzień  będzie wolna chata ... życie jest piękne, chwile są piękne i ludzie są piękni. Cud, miód i wylizywanie łyżeczek.