czwartek, 24 maja 2012
chcieć i nie mieć
Boziu, ile bym chciała a nie mam pieniążków!!! Cudowne wydanie Alicji w Krainie Czarów z pięknymi ilustracjami za jakieś 20 zł, całkowicie nowiusieńka! Za tydzień w Biedronce książkowa Martyna Wojciechowska, Beata Pawlikowska i Bajki z różnych stron świata!!! Tyle mi się teraz marzy!
poniedziałek, 21 maja 2012
Velvetowe twory
Ruszyłam z nową stroną! Dwa-trzy dni myślałam nad nazwą adresu bloga i stanęło na czymś bardzo oczywistym (dlaczego najprostsze rozwiązania nie przychodzą od razu do głowy!?), mianowicie skończyło się na Velvetowej. Na tej stronie będę prezentowała swoje rękodzieło. Zaznaczam, że jeszcze nie mam w tym wprawy, dlatego też materiały, których używam nie są najlepszej jakości - tak, aby nie było mi za bardzo szkoda jak coś sknocę.
Póki co wrzuciłam trzy tworki, na więcej nie chce zgodzić się mój aparat, który notorycznie i błyskawicznie rozładowuje akumulatorki ... Chyba chce przejść na emeryturę! Aparat ten nie robi również pięknych zdjęć, ile bym się starała, aby te moje rękodzieła sfotografować ładnie, przystępnie i z dobrą ostrością, po prostu się nie da. Trzeba więc zarobić na porządny aparat i w tym celu zaczęłam majsterkować przy biżuterii, która do wirtualnego zaprezentowania się potencjalnym klientom, potrzebuje dobrych fotografii robionych porządnym aparatem - błędne koło.
Niemniej jakby komuś coś się spodobało to zapraszam do kontaktu - niedrogo, można też się targować, jak to w handlu zawsze i wszędzie powinno być!
tagi:
biżuteria,
cierpliwość,
handmade,
inspiracje,
internet,
malowanie,
obowiązki,
obraz,
praca,
ubrania
sobota, 28 kwietnia 2012
koncepcja na obraz
Jednak zmieniłam koncepcję na obraz ... teraz idzie bardziej ku temu co założyłam na samym początku. Zagadkowo, ale rozwiązanie w swoim czasie! Tymczasem cieszę się na cudowną pogodę za oknem mimo, iż nie jest nazbyt wiosenna, raczej letnia. Przynajmniej nie zaśmierdzam pokoju terpentyną i obraz schnie szybciej na świeżym powietrzu.
tagi:
codzienność,
farby,
inspiracje,
Łódź,
malowanie,
obowiązki,
obraz,
sztuka,
weekend
środa, 18 kwietnia 2012
level up!
Nie wspomniałam ostatnio tylko o jednym - o prawdziwym powodzie, dla którego byłam w Austrii. Niestety nie było mnie tam dla smacznego piwa i tanich żelek Haribo, to tylko przy okazji ... Pojechałam w austriackie Alpy aby nauczyć się jeździć na nartach! Zaczęłam jeździć tak zwanym pługiem i skręcałam poprzez kładzenie się na śnieg i przekładanie nart. Po opanowaniu lęku przed niewidoczną przestrzenią za górkami (dzień trzeci), a także po nadwyrężonej cierpliwości Kóli, pod koniec długiej i stromej górki zaczęłam jakoś łapać o co w tym wszystkim chodzi, szczególnie w skręcaniu! Od tego momentu miałam mniej przewrotów, a tylko kilka bardziej spektakularnych kraks z licem w śniegu. Jeżdżę na nartach!
Świetna sprawa!
P.S.: Dziś przyszła pora na setny post!
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Austriackie Alpy
Dwa dni temu wróciłam z tygodniowego pobytu w austriackich Alpach. W tej świątecznej eskapadzie uczestniczyło dziewięć osób, mieszkaliśmy na obrzeżach miasteczka Fusch w otoczeniu gór i krów.
To był mój pierwszy zagraniczny pobyt w górach, dodatkowo byłam na wysokości 3 035 m n.p.m (szczytu Kitzsteinhorn 3 203 m n.p.m.), a dodać trzeba, że polski najwyższy szczyt mierzy 2 499 m n.p.m. (Rysy).
Austriackie piwo jest przepyszne i o idealnej strukturze (tak stwierdziłby mój współlokator Wicia, który jest smakoszem piwa), czyli piana utrzymuje się bardzo długo a bąbelki nie znikają po 5 minutach. W tym wszystkim ważne też są tanie żelki Haribo!
niedziela, 15 kwietnia 2012
Wymarzona Loreena
Była sobie data 25.03.2012 ... trzy tygodnie temu, a jakby wieczność minęła! Wspomnianego dnia spełniło się jedno z moich marzeń - byłam na koncercie Loreeny McKennitt.
Warszawska Sala Kongresowa przepełniona miłośnikami wokalu i talentu Loreeny. Duży by opowiadać, lecz równie wiele zostało już powiedziane w licznych internetowych recenzjach tego wydarzenia. Wzruszona głosem tej cudownej kobiety zostałam zanurzona w eterze muzyki, wyśpiewywanych historii i magii świateł. Ponad dwie godziny celtyckich czarów.
Wszystkim fanom Loreeny polecam wybrać się na jej kolejny koncert w Polsce (zakładam, że będą następne ... muszą być!), gdyż głos piosenkarki brzmi jeszcze piękniej na żywo niż na płytach, co zdarza się bardzo rzadko. Ponadto sama Loreena cała emanuje życzliwością i skromnością, co daje się wyczuć pomimo kilkuset metrów odległości między sceną a dalszymi rzędami widowni.
Moje marzenie spełniło się dzięki mojemu bratu, to on zareagował błyskawicznie i zakupił bilety dla mnie oraz Uli. Bonusowy prezent bożonarodzeniowy. Aż sama sobie zazdroszczę!
Zdjęcia autorstwa Roberta Świderskiego. Więcej zdjęć tego autora z koncertu L. McKennitt w Warszawie można znaleźć TUTAJ.
czwartek, 22 marca 2012
druciana robota
Obecnie wraca moda na takie domowe rękodzieła, samodzielność, kreatywność i tradycyjne narzędzia pracy. Dla większości naszych mam posługiwanie się drutami i szydełkiem nie było takie trudne. Nawet ja, w gimnazjum, uczyłam się szydełkować na technice ... serwetki! Zawsze coś, choć obecnie miałabym trudności z wyrobem choćby serwetki.
Natknęłam się dziś na magazyn VOGUEknitting, kto by w Polsce pomyślał, że jest coś takiego (: choć na księgarnianych półkach pojawia się coraz więcej książek o robótkach ręcznych, czasopism jest jak na lekarstwo. Tak więc, przeglądając stronę internetową VOGUEknitting wpadłam w zachwyt nad niektórymi wyrobami i ... chcę je mieć (; Na przykład te piękne zakolanówki na dole albo powyższe bolerko, a także pulower jak z epoki wiktoriańskiej po prawej!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


